poniedziałek, 6 maja 2013

#4 Harry "zdrada"



Dawno nic nie dodawałam. więc łapcie imagina z Hazzą. Nie wiem, czy on taki rzeczywiście smutny..ale jest taki "o". 
 -----------------------------------------------------------------------------------------------------------

T: głupolu puszczaj.- starałaś się mówić poważnym głosem, jednak nie udało ci się, ponieważ geniusz Harold łaskotał cię.
H: ooo nie.. nawet o tym nie myśl.- mówił dumny z siebie loczek
T: ale to boli..- zrobiłaś minę biednego, zbitego szczeniaczka. Po czym chłopak uległ
H: menda..- przestał łaskotać twoje ciało i uciekł do kuchni
T: stój zboczuszku.- złapałaś go chichocząc pod nosem. Hazz obrócił cię do siebie i położył rękę na twoim brzuchu
H: widzisz to ?
T: ale co.
H: to będzie domek naszego maleństwa.- wziął cię na ręce i popędził do waszej sypialni. Ułożył cię wygodnie na łóżku, zakluczył drzwi i zaczął cię rozbierać.
T: przestań.- powiedziałaś poważnie
H: czemu ?
T: nie chce mieć w tym wieku dzieci. Nie jestem na to gotowa.
H: kotku. Masz mnie. Ja ci pomogę. Obiecuję.- pocałował cię czule. Uległaś mu. Był tak przekonujący. A, że mu ufałaś – uległaś.. no i stało się. Pan Styles zapłodnił cię. Miałaś podzielone zdanie na temat bycia matką w wieku 20 lat. No, ale było już za późno. Wkrótce będziecie oboje rodzicami.
H: no to teraz możemy udać się na zakupy kochanie.- powiedział dumny z siebie loczek
T: nie..
H: czemu ?
T: nie wiadomo czy jestem w ciąży ciulu..
H: zawsze można poprawić.- powiedział z zadziornym uśmieszkiem na twarzy
T: nawet o tym nie myśl Licz się z tym, że podczas ciąży zero seksu.
H: ale.. ale jak to zero.. ja nie wytrzymam..- powiedział zdołowany
T: normalnie. Nie będziemy narażać maleństwo na twoją hazzacondę. – wstałaś z łóżka i zaczęłaś się ubierać
H: a obciągniesz mi od czasu do czasu.? – mówił to z taką nadzieją, że parsknęłaś krótkim śmiechem
T: chyba sobie żartujesz w tym momencie kociaku.. rączki, nóżki Bozia dała.. sam sobie zrobisz dobrze. – wyszłaś z pokoju i zeszłaś do kuchni. Harry ogarnął pokój i zszedł do ciebie
H: no ale kochanie.. nooooo- marudził
T: Harry przestań. Wiem, że masz potrzeby ale sam się na to pisałeś. Nie nalegałam. Twój wybór.
H: a co ci szkodzi czasem mi zrobić loda.?
T: to, że dla ciebie to jest przyjemność. Dla mnie niekoniecznie.- skwitowałaś i zajęłaś się przygotowywaniem posiłku. Po chwili rzekłaś- kuur…Hazz. Skocz do sklepu. Nie ma już pomidorów. A i rzodkiewkę też możesz kupić.. – napisałaś potrzebne produkty na kartce, z racji tego, że loczek pamięta o nich dopóki nie wyjdzie z domu. Gdy chłopak poszedł do sklepu, ty w tym czasie usiadłaś w salonie i włączyłaś laptopa. Razem z Harrym wchodziliście na zaufaną stronę plotkarską. Tam zawsze były zamieszczane prawdziwe fakty o gwiazdach itd. Ku twojemu zdziwieniu było na nim pełno zdjęć Harry’ego. Nie zwracając uwagi na tytuł artykułu przeszłaś do zdjęć Ale nie był sam. Stał i trzymał za rękę uroczą blondynkę. To zniosłaś. Przewinęłaś kursorem na dół i ujrzałaś jak para znajdująca się na powyższym zdjęciu całuje się w najlepsze. Łzy momentalnie znalazły się w twoich oczach. Przewinęłaś w górę, by przeczytać co mają dopowiedzenia o tym dziennikarze. „Harry Styles z One Direction  romansuje za plecami [t.i] z Taylor Swift. Mamy dowody na zdradę chłopaka ze znanego boysbandu. Co ma do powiedzenia [t.i] ? dowiemy się w najbliższym czasie.! ”. Chciałaś jak najszybciej wyjaśnić to z brunetem. Niestety coraz dłużej nie wracał z tego sklepu. Po godzinie pojawił się łaskawie w domu. Podeszłaś do holu gdzie rozbierał się. Ale jego widok nie był wspaniały. W kąciku ust był umazany czerwoną szminką. A na szyi widniała malinka.
T: ty chyba sobie żartujesz w tym momencie..- głos już ci się łamał, a w oczach miałaś tonę łez
H: słonko. ale o co idzie..- mówił zdezorientowany
T: ty się jeszcze pytasz.??!!
H: no tak. .bo nie wiem.- pociągnęłaś go za rękaw do lustra.- coś nie tak z moimi włosami.?
T: chyba coś nie tak z twoją głową..- wzięłaś jego rękę i jego palce starłaś szminkę i pokazałaś mu.
H: [t.i] ale kochanie…to to..- zaczął się jąkać. Czuł zakłopotanie. I słusznie
T: to po prostu się całowałeś.. i przy okazji zdradziłeś mnie z tą Taylor Swi.. sory.. z tą Srejlor Szit.  
H: nie mów tak o niej..
T: a jak mam niby mówić ??
H: uszanuj ją..
T: mam szanować twoją kochankę ??!!
H: tak.
T: ty sobie kpisz Harry..- popchnęłaś go lekko na ścianę ułatwiając sobie przejście w stronę schodów. Poszłaś do kiedyś waszej sypialni i wzięłaś wcześniej spakowaną torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami. Zeszłaś na dół, a tam czekał Hazz.
T: nie robi się dziewczynie dziecka, a potem rucha się z pierwszą lepszą..- przeszłaś obok niego. Poczułaś szarpnięcie za nadgarstek. Jego duża dłoń oplotła się wokół niego.
H: widocznie sobie na to zasłużyłaś..
T: słucham ?
H: nie patrz tak tępo. Myślisz, że nie wiem, że Dan zaliczył ciebie ?? Jesteś zwykłą szmatą. I na dodatek dziwką, która puszcza się na prawo i lewo.
T: ty chyba już do końca straciłeś rozum.  Nie będę nawet mówić ile razy powtarzałam ci, że ja i Dan jesteśmy przyjaciółmi !!- Harry’ego dłoń przybiła piątkę z twoim policzkiem, który po chwili oblał się czerwienią. Złapałaś się za obolałą część ciała, a on patrzył ci prosto w oczy. W twoich już od dawna lśniły łzy. Natomiast w jego kipiała złość.
H: nie podnoś na mnie tonu.
T: jesteś cholernym dupkiem Hazz..- opuściłaś jak najprędzej już jego mieszkanie. Harry nie zdawał sobie sprawy jak bardzo bolała cię jego zdrada i słowa wypowiedziane przed momentem. Jak on mógł w ogóle pomyśleć, że mogłabym zdradzać go z Dan'em. Przecież to chore. Żadne z nas nigdy nie próbowało, ani nie myślało, nad zniszczeniem tej wspaniałej nici przyjaźni. 
***
D: [t.i] uspokój się. On na pewno nie chciał tego powiedzieć. Przecież znasz go. Zaraz przyjdzie tu i wyjaśnicie to sobie. - próbował uspokoić mnie Dan. Jednak ja wciąż siedziałam rozdarta w jego objęciach. Minął już miesiąc od zaistniałej sytuacji. A on nic. Tak jakby zapadł się głęboko pod ziemię i nie miał zamiaru próbować się wydostać.
T: jemu i tak już wszystko jest obojętne.. Nawet jego dziecko..
D: to ty.. ty w ciąży jesteś ?? - zdziwił się
T: niestety..
D: ale to pewne ?
T: wczoraj robiłam test..
D: damy radę..
T: jak to "my".. 
D: eh. już dawno chciałem ci to powiedzieć.. Zakochałem się w tobie, odkąd tylko zostaliśmy przyjaciółmi. - nie zaprzeczam, bo też mi się podobał. Może faktycznie też czułam do niego coś więcej tylko nie zdawałam sobie z tego sprawy. Nawet nie zauważyłam kiedy jego usta stykały się z moimi i zachłannie oddawaliśmy sobie każdy pocałunek.
D: kocham cię. 
T: ja ciebie też.
D: ale..co z Harry'm ?
T: nie rozmawiajmy o nim. On już dla mnie nie istnieje. - ponownie zatraciliśmy się w swoich ustach. 
***
Razem z Dan'em wybraliśmy się na spacer do parku. Jesteśmy już ze sobą 5 miesięcy. Co świadczy także o wielkości mojego brzucha. Przechodziliśmy koło placu zabaw , na którym brykały małe dzieci. Nie mogliśmy się doczekać, kiedy to my będziemy odwiedzać to miejsce razem z naszym małym skarbem. Nie do końca "naszym". Bo ojcem małej kruszynki jest Harry. Właśnie.. Harry. Nie odezwał się ani słowem odkąd z hukiem opuściłam jego dom.  Może i lepiej. Nie mam chociaż kłopotów z jego osobą. 
Skręciliśmy w następną alejkę. W głąb niej widniała para. Wysoka dziewczyna, długie włosy opadające za jej plecy i zgrabne nogi. Obok niej tej samej wysokości chłopak z burzą loków, niosący w jednej ręce swoją bluzę, a drugą kurczowo trzymał swoją partnerkę.
Wolnym krokiem zbliżali się w naszym kierunku. Gdy przyjrzałam się parze - stanęłam w miejscu. Dan nie wiedział o co chodzi.
D: [t.i] co się stało.. - przystanął przy mnie 
T: Ha - Ha - Harry..- wyjąkałm
D: gdzie.
T: t-tam.. - pokazałam dyskretnie palcem. 
D: usiądź tu i poczekaj. Nie stresuj się kochanie.. - Dan usadził mnie na pobliskiej ławce i podszedł do chłopaka z lokami. Wymienili się spojrzeniem gdy zbliżyli się do siebie. Dan odciągnął go na bok przepraszając po cichu jego towarzyszkę.
H: ejeejej. o co ci idzie ziomek ??
D: nie udawaj, że mnie nie znasz. - Harry przeskanował go wzrokiem i skojarzył 
H: no znam cię i co z tego. 
D: to, że tam siedzi twoja była. I nie waż mi się jej zdenerwować. 
H: bo ?
D: bo nosi twoje dziecko frajerze. 
H: co kurwa ??
D: to. Już zapomniałeś jak jej zrobiłeś dziecko i momentalnie olałeś, zdradzając przy okazji z podejrzewam z tą suką ??
H: udam, że tego nie słyszałem
D: to radzę ci nie udawać. 
H: weź się odwal koleś.
D: nie zapominaj, że ono nadal jest twoje.
H: spadaj. - wrócił do swojej laseczki
D: kutas. - burknął pod nosem i podszedł do ciebie. Wstałaś i przytuliłaś go.
D: jest dobrze. Nie zwracaj na niego uwagi kochanie. 
T: kocham cię. - na oczach Harry'ego wpiłaś się w usta Dan'a i namiętnie się całowaliście.

***
Harry nie zapobiegał o ciebie. Razem z Dan'em wyjechaliście do twojego rodzinnego miasta w Polsce. Tutaj urodziłaś małą Julię. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Sory za banalny koniec ale wena mi się skończyła hahah.xd Liczę na komy. /Stylesowa.69

6 komentarzy:

  1. Fajnie piszesz xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko szkoda ,że to nie skończyło się szczęśliwie z Harrym -,-

    OdpowiedzUsuń
  3. Mała ma na imię tak jak ja.....♥

    OdpowiedzUsuń
  4. ale bezsensu gówno

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Ci się nie podoba to po prostu wyjdź z tego bloga i nie wracaj.. przy okazji bedziemy wiedzieli, co kupic ci na gwiazdke analfabetko.

      Usuń